Lissa:
**23:30**
*5 września*
Leżałam w łóżku patrząc w sufit. Obok mnie leżałam moja książka i ulubiona kawa z pianką. To była moja chwila relaksu po ciężkim dniu w szkole. Zaczęłam myśleć o nowej uczennicy. Jak ona miała ?Kath? Mniejsza. Była dziwna ,zamyślona, nie obecna. Tak jak ja ,ale ona była nieobecna w niepokojąco dziwny sposób. Siedzę z nią na matmie. Coś uderzyło o mój balkon
Odruchowo się podniosłam patrząc w stronę szklanych drzwi zasłoniętych przez zasłony. Przewróciłam oczami i pewnie podeszłam do drzwi balkonowych otwierając je. Tam zobaczyłam coś, a raczej kogoś, kogo się nie spodziewałąm. Faceta z wczoraj. Tego poszarpanego kolesia stojącego w lesie. Bez ran wyglądał lepiej**23:30**
*5 września*
Leżałam w łóżku patrząc w sufit. Obok mnie leżałam moja książka i ulubiona kawa z pianką. To była moja chwila relaksu po ciężkim dniu w szkole. Zaczęłam myśleć o nowej uczennicy. Jak ona miała ?Kath? Mniejsza. Była dziwna ,zamyślona, nie obecna. Tak jak ja ,ale ona była nieobecna w niepokojąco dziwny sposób. Siedzę z nią na matmie. Coś uderzyło o mój balkon
-Co tu robisz ?-zdziwiłam się unosząc brew. Byłam sama w domu więc nie musiałam dbać o to jak głośno mówię
-A na co to wygląda ?-zapytał naśladując moją minę
-Na włamanie
-Ładny pokój by the way-powiedział nadal opierając się o barierkę
Patrzyłam na niego zdziwiona. Po co tu przyszedł? I skąd ma mój adres. Śledził mnie. Na bank
-...Dziękuję ?
-Mógłbym wejść?-uśmiechnął się uroczo pokazując swoje zęby. Nastała głucha cisz. Zaczęłam zastanawiać się czy dobrym pomysłem byłoby wpuszczenie go i co mógłby wtedy zrobić. Otrząsnęłam się. Dam sobie radę. Kim on niby może być? Zacznę się martwić gdy okaże się ,że umie czarować.
-Jasne-otworzyłam szerzej drzwi wpuszczając go do środka. Chłopak uśmiechnął się szerzej wchodząc. Walczyłam z "wrotami" przez ,które przed chwilą przeszedł chłopak-ale gdy zjawią się moi rodzice musisz uciekać
-Oczywiście
-A na co to wygląda ?-zapytał naśladując moją minę
-Na włamanie
-Ładny pokój by the way-powiedział nadal opierając się o barierkę
Patrzyłam na niego zdziwiona. Po co tu przyszedł? I skąd ma mój adres. Śledził mnie. Na bank
-...Dziękuję ?
-Mógłbym wejść?-uśmiechnął się uroczo pokazując swoje zęby. Nastała głucha cisz. Zaczęłam zastanawiać się czy dobrym pomysłem byłoby wpuszczenie go i co mógłby wtedy zrobić. Otrząsnęłam się. Dam sobie radę. Kim on niby może być? Zacznę się martwić gdy okaże się ,że umie czarować.
-Jasne-otworzyłam szerzej drzwi wpuszczając go do środka. Chłopak uśmiechnął się szerzej wchodząc. Walczyłam z "wrotami" przez ,które przed chwilą przeszedł chłopak-ale gdy zjawią się moi rodzice musisz uciekać
-Oczywiście
-A więc...-odwróciłam się zwyciężając z drzwiami ,a chłopak już dawno był na moim łóżku-...nie za wygodnie ci ?-skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej
-Nie narzekam-przewróciłam oczami udając zirytowaną
-Co tu robisz ....ymmmm?
-Ashton, a Ty Lissa jak mniemam ?
-No co ty nie powiesz ?-znów uniosłam brew-Przecież wiem jak się nazywam
-A więc jesteśmy dla siebie nie mili ,okay.
-Gratulacje...może zdradzisz mi swoje nazwisko ?
-Nie...po co tu przylazłeś ?
-Miałem nadzieję ,że lepiej się poznamy...ale chyba nie chcę cię poznawać...-uśmiechnął się sztucznie
-Racja...ja też nie chcę poznawać gościa z lasu ,który zachowuje się jak cham
-Tylko dlatego ,że Ty też jesteś nie miła...ale może masz rację...a skoro masz rację to po co wpuściłaś mnie do domu?-pochylił się do przodu opierając łokcie na kolanach
-By nie zniżać się do Twojego poziomu
-Skoro nie chcesz się zniżać do mojego poziomu to podaj mi swoje nazwisko...albo sam się dowiem-wziął zeszyt ,który leżał na stoliku nocnym
-NIE!- rzuciłam się na niego wyrywając mu go z ręki co spowodowało banan na jego twarzy
-Musisz mieć okropne nazwisko skoro się tak go wstydzisz
-Więc może ty zdradzisz mi swoje ?
-Po co ?
-Po to po co ty chciałeś moje
-Okay
-Słucham uważnie-przewróciłam oczami
-Smith
-WOW...skoro już wymyślasz nazwiska mógłbyś się bardziej postarać
-Nie...nie wymyśliłem, ale cieszę się ,że ci się podoba
-Co ty dajesz?
-Daję ci do informacji ,że jestem Ashton Smith. Chcesz dowód?
-Oczywiście-wyjął portfel z wewnętrznej kieszeni kurtki i podał mi go. Były tam wszystkie jego dane. Nie kłamał
-Oj nie zachwycaj się tak
-Z tym nazwiskiem masz prz*jebane do końca życia
-Niby dlaczego ?-spytał zabierając mi "dowód"
-Spokojnie to tylko moje zdanie...po prostu to strasznie powszechne nazwisko
-To podaj mi swoje
-Nie
-Ej to nie fair
-Po co ci ?
-Możemy się poznać...mimo pozorów i twojego paskudnego charakteru lubię poznawać nowych ludzi
-Ehhhh...Ansel
-Jak?
-Ansel
-Lissa...Ansel-powtórzył analizując każde słowo
-Aż tak trudne?-spytałąm ze śmiechem
-Jak diabli-zaśmiał się ,a ja odwzajemniłam gest
-Mhm...
-Ansel
-Długo będziesz to powtarzać?
-Poczeeekaaaj...Ansel....już skończyłem
-Okay...co chcesz jeszcze wiedzieć?-usiadłam na fotelu podkulając nogi pod brodę
-Wszystko-uśmiechnął się
-Książkę o mnie piszesz ?
-Jeśli mogę
-Nie...nie możesz
-Więc piszę pamiętnik
-Zadaj pytanie może odpowiem
-Ile masz lat?
-Niedługo 19 ,a ty ?
-21,,,
-Staruch z Ciebie
-A z Ciebie smarkula-zaśmiał się
-Dzięki- wysyczałam
-Przyjemność po mojej stronie-odparł ,a ja wstałam wzdychając
-Dawaj kolejne
-Jakieś rodzeństwo ?
-...Miałam mieć...trzy lata temu....ale mama poroniła...a ty masz?
-Nie...a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo
-Mhm-uśmiechnęłam się lekko
-Nie narzekam-przewróciłam oczami udając zirytowaną
-Co tu robisz ....ymmmm?
-Ashton, a Ty Lissa jak mniemam ?
-No co ty nie powiesz ?-znów uniosłam brew-Przecież wiem jak się nazywam
-A więc jesteśmy dla siebie nie mili ,okay.
-Gratulacje...może zdradzisz mi swoje nazwisko ?
-Nie...po co tu przylazłeś ?
-Miałem nadzieję ,że lepiej się poznamy...ale chyba nie chcę cię poznawać...-uśmiechnął się sztucznie
-Racja...ja też nie chcę poznawać gościa z lasu ,który zachowuje się jak cham
-Tylko dlatego ,że Ty też jesteś nie miła...ale może masz rację...a skoro masz rację to po co wpuściłaś mnie do domu?-pochylił się do przodu opierając łokcie na kolanach
-By nie zniżać się do Twojego poziomu
-Skoro nie chcesz się zniżać do mojego poziomu to podaj mi swoje nazwisko...albo sam się dowiem-wziął zeszyt ,który leżał na stoliku nocnym
-NIE!- rzuciłam się na niego wyrywając mu go z ręki co spowodowało banan na jego twarzy
-Musisz mieć okropne nazwisko skoro się tak go wstydzisz
-Więc może ty zdradzisz mi swoje ?
-Po co ?
-Po to po co ty chciałeś moje
-Okay
-Słucham uważnie-przewróciłam oczami
-Smith
-WOW...skoro już wymyślasz nazwiska mógłbyś się bardziej postarać
-Nie...nie wymyśliłem, ale cieszę się ,że ci się podoba
-Co ty dajesz?
-Daję ci do informacji ,że jestem Ashton Smith. Chcesz dowód?
-Oczywiście-wyjął portfel z wewnętrznej kieszeni kurtki i podał mi go. Były tam wszystkie jego dane. Nie kłamał
-Oj nie zachwycaj się tak
-Z tym nazwiskiem masz prz*jebane do końca życia
-Niby dlaczego ?-spytał zabierając mi "dowód"
-Spokojnie to tylko moje zdanie...po prostu to strasznie powszechne nazwisko
-To podaj mi swoje
-Nie
-Ej to nie fair
-Po co ci ?
-Możemy się poznać...mimo pozorów i twojego paskudnego charakteru lubię poznawać nowych ludzi
-Ehhhh...Ansel
-Jak?
-Ansel
-Lissa...Ansel-powtórzył analizując każde słowo
-Aż tak trudne?-spytałąm ze śmiechem
-Jak diabli-zaśmiał się ,a ja odwzajemniłam gest
-Mhm...
-Ansel
-Długo będziesz to powtarzać?
-Poczeeekaaaj...Ansel....już skończyłem
-Okay...co chcesz jeszcze wiedzieć?-usiadłam na fotelu podkulając nogi pod brodę
-Wszystko-uśmiechnął się
-Książkę o mnie piszesz ?
-Jeśli mogę
-Nie...nie możesz
-Więc piszę pamiętnik
-Zadaj pytanie może odpowiem
-Ile masz lat?
-Niedługo 19 ,a ty ?
-21,,,
-Staruch z Ciebie
-A z Ciebie smarkula-zaśmiał się
-Dzięki- wysyczałam
-Przyjemność po mojej stronie-odparł ,a ja wstałam wzdychając
-Dawaj kolejne
-Jakieś rodzeństwo ?
-...Miałam mieć...trzy lata temu....ale mama poroniła...a ty masz?
-Nie...a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo
-Mhm-uśmiechnęłam się lekko


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz