Damon:*3 września 2015*
Stałem za rogiem pokoju mojego braciszka podsłuchując jego rozmowę z dziewczyną, która zamieniła Pierce w człowieka
-Gdzie jesteś?-zapytał szepcząc trochę zdenerwowany
-W szkole...w walonej szkole do której zapisałam się aby dopaść waloną Pierce...-usłyszałem głos w słuchawce
-Dajmy jej spokój
-....słucham?-zapytała przekonana ,że nie dosłyszała.
-Dajmy jej spokój-powtórzył głośniej
-Żartujesz...prawie ją wykończyliśmy
-Nie Kath...nie żartuję
-Daj mi jeden dobry powód
-Jeżeli ona zginie...nasza trójka też
-...To dobry powód...kto ustanowił tą zasadę ?
-Nie wnikaj w szczegóły...odpuść...
-Stefan...nie pogrywaj ze mną
-Przyjadę po Ciebie. O której kończysz?
-Nie musisz...po prostu chcę wiedzieć co się dzieje-wzdycha zrezygnowana dziewczyna-wiesz ,że damy radę...za to wszystko co zrobiła Grace...jest silna..ma więcej doświadczenia...
-Wiem ,że dałabyś radę...ale bez ofiar by się nie udało...
-Wiem...ch*lera muszę zabić tą s*kę...choćby na własną rękę-W tym momencie zirytowany wyciągnąłem telefon pisząc do znajomego który walczył ze mną w czasie wojny i walczy do dziś tym razem u boku Pierce
"Musimy pozbyć się dziewczyny, która poluje na Katherine"
-Dogi braciszku-przerwałem mu rozmowę podchodząc w jego stronę-Zaproś ją...wytłumaczymy sobie kilka spraw-powiedziałem mając pewność ,że gdy tylko dotrze na parking zgarnie ją mój sojusznik.
-Nie
-Oj daj spokój...będziesz obok...chyba ,że masz coś do ukrycia
-Pi*prz się-wyrwałem mu telefon
-Dajmy jej spokój-powtórzył głośniej
-Żartujesz...prawie ją wykończyliśmy
-Nie Kath...nie żartuję
-Daj mi jeden dobry powód
-Jeżeli ona zginie...nasza trójka też
-...To dobry powód...kto ustanowił tą zasadę ?
-Nie wnikaj w szczegóły...odpuść...
-Stefan...nie pogrywaj ze mną
-Przyjadę po Ciebie. O której kończysz?
-Nie musisz...po prostu chcę wiedzieć co się dzieje-wzdycha zrezygnowana dziewczyna-wiesz ,że damy radę...za to wszystko co zrobiła Grace...jest silna..ma więcej doświadczenia...
-Wiem ,że dałabyś radę...ale bez ofiar by się nie udało...
-Wiem...ch*lera muszę zabić tą s*kę...choćby na własną rękę-W tym momencie zirytowany wyciągnąłem telefon pisząc do znajomego który walczył ze mną w czasie wojny i walczy do dziś tym razem u boku Pierce
"Musimy pozbyć się dziewczyny, która poluje na Katherine"
-Dogi braciszku-przerwałem mu rozmowę podchodząc w jego stronę-Zaproś ją...wytłumaczymy sobie kilka spraw-powiedziałem mając pewność ,że gdy tylko dotrze na parking zgarnie ją mój sojusznik.
-Nie
-Oj daj spokój...będziesz obok...chyba ,że masz coś do ukrycia
-Pi*prz się-wyrwałem mu telefon
-Stefan...Stefan?-zapytała dziwczyna
-Nie tym razem słonko. Mój braciszek nie wiedział jak Cię do nas zaprosić więc muszę wziąć sprawy w swoje ręce
-Wybacz nie uczęszczam do burdeli
-Burdeli ?
-Tak, Stefan mówił ,że od kiedy u niego mieszkasz macie tam więcej dziwek niż jesteś w stanie zaliczyć
-Brakuje tylko ciebie
-Sądzę ,że ty nadrabiasz moją nieobecność i wyjątkowo zabawiasz waszych znajomych
-Śmieszne-przewróciłem oczami
-Dziwne nie staram się ...Jak sądzę mam przyjemność z Damonem
-Stefan o mnie opowiadał ?
-Można tak powiedzieć
-Nie tym razem słonko. Mój braciszek nie wiedział jak Cię do nas zaprosić więc muszę wziąć sprawy w swoje ręce
-Wybacz nie uczęszczam do burdeli
-Burdeli ?
-Tak, Stefan mówił ,że od kiedy u niego mieszkasz macie tam więcej dziwek niż jesteś w stanie zaliczyć
-Brakuje tylko ciebie
-Sądzę ,że ty nadrabiasz moją nieobecność i wyjątkowo zabawiasz waszych znajomych
-Śmieszne-przewróciłem oczami
-Dziwne nie staram się ...Jak sądzę mam przyjemność z Damonem
-Stefan o mnie opowiadał ?
-Można tak powiedzieć
*1849*
5 letni Stefan bawił się ze swoją starszą o 2 lata koleżanką podczas gdy Damon szedł koło swojej mamy, która pochłonięta była rozmową z panią Herondale. Czarnowłosy chłopak lubił udawać się z nią na długie spacery i słuchać ich ciekawych rozmów podczas gdy jego braciszek ,mała Katherine Herondale i jej starszy ,w wieku Damona, brat zajmowali się sobą uważając Damona za nudnego. Biegali między drzewami walcząc kijkami. Oczywiście nie kończyło się to bez ran , zadrapań i siniaków ,które motywowały dzieci do jeszcze bardziej zaciętej walki.
5 letni Stefan bawił się ze swoją starszą o 2 lata koleżanką podczas gdy Damon szedł koło swojej mamy, która pochłonięta była rozmową z panią Herondale. Czarnowłosy chłopak lubił udawać się z nią na długie spacery i słuchać ich ciekawych rozmów podczas gdy jego braciszek ,mała Katherine Herondale i jej starszy ,w wieku Damona, brat zajmowali się sobą uważając Damona za nudnego. Biegali między drzewami walcząc kijkami. Oczywiście nie kończyło się to bez ran , zadrapań i siniaków ,które motywowały dzieci do jeszcze bardziej zaciętej walki.
-Damonie-zwróciła mu uwagę mam-Nie chcesz się pobawić ze swoim braciszkiem ?
Chłopiec spojrzał na mamę błagalnie. Pani Herondale przykucnęła przy nim zmartwiona wyrazem jego twarzy
-Wszystko dobrze kochanie? Możesz nam powiedzieć-pogłaskała go po policzku zatroskana
Chłopiec z lekkim uśmiechem delikatnie pokręcił głową
Chłopiec z lekkim uśmiechem delikatnie pokręcił głową

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz