-Czemu nie chciałaś ze mną zatańczyć?
-A jak myślisz?
-Nie cierpisz mnie, no tak-zaśmiał się jakby palnął jakąś głupotę.
-Po tym co zrobiłeś, dziwisz się?
-Wybacz mi
-Ehhh...dobra
-Serio?
-Serio. Masz szczęście, że mam dobry dzień.
-Wiem...i cieszę się, że mam takie wyczucie czasu.
-Wiesz, mogłeś mnie dziś nie zastać-wzruszyłam ramionami i pijąc wino
-Wiem, ale coś mnie tknęło
-Co niby?
-Nie wiem.
-Mhm, a tak szczerze, czemu za mną tak latasz?
-Lubię cię.
-Serio?
-Jasne, dlaczego nie?
-Męczysz mnie, nachodzisz. Tak nie robi się osobie, którą się lubi.
-Domyślam się...i uwierz mi miałem tak pierwszy raz
-Pierwszy raz kogoś nachodziłeś i groziłeś?
-Nie, ale pierwszy raz osobę, którą lubiłem.
-Po co to robiłeś? Gdybyś mnie nie śledził i nie groził wszystko byłoby jak tamtego wieczoru gdy rozmawialiśmy
-To dość ckliwa historia.
-Znaczy?
-Nie nic...
-Powiedz, jestem pijana. Nie będę tego jutro pamiętać.
-Podziękuję-odstawił kieliszek po czym spojrzał na mnie-Ładnie dziś wyglądasz.
-Dzięki
-Nie ma sprawy
-tooo co teraz?-uśmiechnęłam się lekko
-Nie wiem
Przygryzłam dolną wargę bawiąc się kieliszkiem. Ashton uśmiechnął się.
-Rzadko się szczerze uśmiechasz-zauważyłam patrząc badawczym okiem.
-Ty też, zwłaszcza na mój widok
-Haha taaa...co robiłeś w klubie?
-Przyszedłem się upić, ale spotkałem... ciebie.-wskazał na mnie palcem
-I się nie upiłeś?
-Nie.
-Czemu?
-Bo miałem ochotę z tobą zatańczyć
-I wolałeś być przy tym trzeźwy?
-Tak-uśmiechnął się tym razem pokazując dołeczki w policzkach. Sama nie wiem dlaczego, ale je pogłaskałam, rumieniąc się.
-Masz ładne dołeczki
-Dziękuję...pięknie wyglądasz z rumieńcami
Obróciłam głowę i zasłoniłam twarz włosami by nie było widać wypieków.
-Jak burak
-Nie...przecież widzę
-To jesteś ślepy, a poza tym mam makijaż
-Sądzę, że wszystko zostało starte
Spojrzałam na niego pytająco. Kurw@, a jak on czuje, że z kimś ten tego?!
-...Co?-spytał zdziwiony moją miną
-Nic..przestań patrzeć na moje policzki, to krępujące
-Okay-teraz spojrzał się w moje oczy. Zrobiłam to samo. Spojrzałam w jego brązowe, piękne oczy w których były...Iskierki? Chłonęliśmy siebie wzrokiem jakbyśmy dopiero co się poznali. Jednak tą chwilę przerwał mój telefon, który zaczął dzwonić. Spojrzałam na ekran. Nieznany numer. Wzięłam go do ręki i niepewnie odebrałam.
-Tak?
-Liss?-odpowiedział zaspany głos
-Tom?
-Tak, chciałem się tylko dowiedzieć czy wszystko okay-powiedział chyba nadal pijany. Ashton spuścił głowę bawiąc się swoimi palcami.
-Tak, wszystko dobrze-mruknęłam patrząc na zakłopotanego Ashtona
-A tak swoją drogą, czemu poszłaś?
-Musiałam
-Rodzice w domu?
-Za późna pora jak na spanie w hotelu
-Mogliśmy pójść do mnie
-Ledwo się znamy.
-Okay, rozumiem. Spotkamy się jeszcze?
-Nie wiem, może.
-Zadzwoń
-Dobrze
-Dobranoc
-Dobranoc-rozłączyłam się.
-Przeszkadzam?-spytał Ashton
-Nie
-To był twój chłopak?
-Nie, to ten z klubu.
-Ten z którym wyszłaś?-spytał, a ja kiwnęłam głową
-Dokładnie
-Oh..okay
-Nie ma co się przejmować, chłopak na noc-mruknęłam
-Tak czy siak gratuluję-powiedział z trochę niepewnym uśmiechem
-Czego?
-Nowej zdobyczy
-To jedna noc. Potrzebowałam tego-spuściłam głowę
-Spokojnie. Nikt cię nie ocenia...ja ci gratuluję.
-Nie! Nie gratuluj mi! Przez ciebie czuję się jak dziwka-schowałam twarz w dłoniach.
-Nie masz powodu-objął mnie głaszcząc po plecach
-Mhm...Oczywiście.
-No tak.
Odsłoniłam twarz patrząc na niego po czym go mocno przytuliłam
-Oj to miłe-skomentował
-Zamknij się Smith
Przytuliliśmy się mocniej
-Masz ładne perfumy-przerwałam ciszę
-Dziękuję, a ty ładny szampon do włosów
-Hah dziękuję
-Bardzo ładny-powtórzył wtulając nos w moje włosy
-Bardzo dziękuję-uśmiechnęłam się
-...Wiesz Ash? Myślałam, że z tobą nie da się normalnie porozmawiać...
-Domyślam się.
-Hah szkoda, że byłeś takim dupkiem...wtedy nasze relacje byłyby inne
-Wiem, ale nie mam zamiaru się tłumaczyć.
-Ehe, mogłam się tego spodziewać.
-Mogłaś
Odsunęłam się od niego biorąc wino w rękę i wypijając jego cała zawartość z kieliszka
-Dolewka?-zapytał
-Tak, ale jeżeli chcesz mnie upić i zaliczyć to wiedz, że ci nie wyjdzie.
-Nie chcę. Skąd to wzięłaś? Czy kiedykolwiek do tego zmierzałem?
-Tak. Mówiłeś o tym. Powiedziałeś, że jesteś ze mną w ciąży, a jak powiedziałam, że ze sobą nawet nie spaliśmy, po wiedziałeś, że trzeba to nadrobić...I to jeszcze u Damona
-Żarcik firmowy...dodałem emotikony
-I co z tego?
-Dla ciebie nic, bo nie znasz mnie na tyle dobrze
-Bo na razie mi to niepotrzebne
-W ogóle ci to niepotrzebne
-Racja, wystarczy wiedzieć, że jesteś jak męska dziwka
-Hah, jak uważasz-otworzył ramiona
-Idę chyba spać...zostajesz na noc czy idziesz?
-Wolę, nie zostawać bo jeszcze osądzisz mnie o próbę molestowania
-Jak mnie nie dotkniesz to nie-zaśmiałam się
-..Będę spał na kanapie-uśmiechnął się
-Możesz w pokoju gościnnym ale jak wolisz
-To wezmę pokój
-Chodź zaprowadzę cię
-Dziękuję-wstał idąc za mną na górę. Pokazałam mu drzwi do pokoju i sama poszłam się umyć i pójść spać.
***
Rano Ashton nadal spał w swoim pokoju. Zostawiłam mu karteczkę z informacją, iż ma pilnować domu aż wrócę ze sklepu. To głupi pomysł, ale miałam nadzieję, że nie wstanie do czasu, aż wrócę. Kupiłam dwie kawy i tiramisu. Nie wiedziałam jaką kawę lubi więc wzięłam mu zwykłe latte. Mam nadzieję, że wypije. Sobie wzięłam cynamonowe latte. Mmmm, moje ulubione. Będąc przy aucie nie mogłam otworzyć drzwi, bo miałam zapełnione ręce więc rzeczy położyłam na dachu i je otworzyłam.-Liss...-usłyszałam miły, ciepły, męski głos. Spojrzałam na mężczyznę. Tom, Cholera.
-Cześć Tom. Emmm co tu robisz?-spytałam niepewnie
-Mmmm-spojrzał na kawiarnię niepewnie-mój ojciec tu pracuje...tym czasowo
-Mhm-wzięłam rzeczy z dachu i położyłam na siedzenie pasażera, obok kierowcy.
-A ty?
-Przyjechałam po kawę.
-Wypijesz tyle?
-Druga jest...dla brata.
-To smacznego
-Dzięki
-Do zobaczenia
Pokiwałam głową po czym wsiadłam do auta, zamknęłam drzwi i odjechałam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz