*1860*
Dziewczyna stała na małym pomoście czekając na swoją mamę. Powóz już czekał aby zabrać ich na obiad do kuzynostwa. Katherine patrzyła na pierścień obracając go w palcach.
-Słonko-usłyszała spokojny ciepły głos swojej mamy. To była prawdziwa dama, która emanowała ciepłem i matczyną troską w ten sposób, że ogrzałaby nawet człowieka podczas hipotermii-Załóż pierścionek.
-Nie jest dla mnie. Nie mogę utrzymać równowagi gdy mam go na palcu. Przechylam się na jedną stronę.
-Proszę...nie rób mi tego-uśmiechnęła się do niej błagalnie. Panienka Herondale niechętnie założyła pierścień. Wszystko o tej porze było zielone, przez co pierścień przybrał ten kolor gdy tylko znajdował się w ogrodzie.
-Wiedziałaś o tym prawda?
-Oh Katherine
-Nie wierzę, że się na to zgodziłaś.
-Nasze dwory są niedaleko. Wyobraź sobie je złączone.
-Tak. Nasz duży ogród z willą z ich mała posiadłością. Popadną w kompleksy.
-Oj wcale nie jest taki mały.
-Mówi każda kobieta spowiadająca się swoim znajomym z nocy poślubnej.
-Słonko-usłyszała spokojny ciepły głos swojej mamy. To była prawdziwa dama, która emanowała ciepłem i matczyną troską w ten sposób, że ogrzałaby nawet człowieka podczas hipotermii-Załóż pierścionek.
-Nie jest dla mnie. Nie mogę utrzymać równowagi gdy mam go na palcu. Przechylam się na jedną stronę.
-Proszę...nie rób mi tego-uśmiechnęła się do niej błagalnie. Panienka Herondale niechętnie założyła pierścień. Wszystko o tej porze było zielone, przez co pierścień przybrał ten kolor gdy tylko znajdował się w ogrodzie.
-Wiedziałaś o tym prawda?
-Oh Katherine
-Nie wierzę, że się na to zgodziłaś.
-Nasze dwory są niedaleko. Wyobraź sobie je złączone.
-Tak. Nasz duży ogród z willą z ich mała posiadłością. Popadną w kompleksy.
-Oj wcale nie jest taki mały.
-Mówi każda kobieta spowiadająca się swoim znajomym z nocy poślubnej.
*2015*
D.-Hej Kotek :*
D.-Ej masz zamiar się nie odezwać stokrotko?
D.-No weź <3
K.-Czego chcesz?
D.-Porozmawiać :3
K.-Jaki masz w tym cel?
D.- Żaden :)
K.-To przestań.
D.-Pisać dziubek? :)
K.-Istnieć.
D.-Ej >:C Byłaś miła.
K.-Zdarza mi się
D.-Intrygujesz mnie :)
K.-Szok
D.-Co aktualnie robisz? :)
K.-Dlaczego cię to interesuje ?
D.-Bo uważam, że wyjątkowo szybko poradziłaś sobie ze śmiercią swojego narzeczonego.
K.-Jasne.
K.-Masz rację
D.-Jak zawsze. Lukas chyba ci w tym pomógł.
D.-Śpi u ciebie?
D.- Spaliście ze sobą?
D.-Odpiszesz?
K.-Czy rozmawiam z moim seksuologiem?
D.-Może.
K.-Wątpię
D.-Bo nie masz? Może ja ci coś opowiem?
K.-Jak zaliczasz laski ?
D.-Dziś? Przed godziną? Nie. Nikogo nie miałem. Nie jestem w formie
K.-Widocznie nie jesteś tym samym Damonem na którego skarżył się Stefan.
D.-Hah
D.-Co słyszałaś?
K.-Ja nic. Stefan dużo.
D.-I co ci powiedział?
K.-Wiesz
K.-Dużo historii.
K.-Z których wynika, że jesteś alkoholikiem i nimfomanem
D.-Eghh
K.-Nawet przez fb wzdychasz?
D.-Załamuję się ludźmi.
K.-Czyli to wszystko to kłamstwo?
D.-Pfff jasne, że prawda. Lubię seks.
D.-A skoro już o tym piszemy. Jak mogłaś przespać się z kimś takim jak Luke?
D.-Wiem
D.-Z litości
K.-Mnie przynajmniej ktoś chce dotknąć
D.-Zaliczyłem więcej lasek niż ty facetów
K.-Jesteś żałosny. Boisz się, że ktoś może mieć lepsze życie od ciebie?
D.-Seksualne?
D.-Już to sobie wyobrażam
D.-Jesteś szarą myszką
D.-Nic sobą nie reprezentujesz
K.-Cóż. Nigdy się nie przekonasz
D.-Nie żałuję
D.-Jak nie ty to inna
K.-Więc obyś szybko jakąś znalazł.
Powiadomienia zostały wyłączone, a ja schowałam twarz w dłonie. W mojej pracy nie mogą pozwolić sobie na emocje. Jednak nie mogłam zdusić tego bólu mojego rozrywającego się serca, wypełnionego żałobą. Chyba gorsza była świadomość, że nie mogę go pochować oraz to, że w końcu wszyscy tak skończymy.
Katherine:
Siedziałam w salonie. Nie mogłam się powstrzymać od płaczu. Może to przez smutną piosenkę lecącą w tle. "say something i'm giving up on you", albo przez to, że nie było kąta w domu, który nie przypominał by mi o tym, że zniknął i nie wiem gdzie jest. Za to nie mogę przestać myśleć o tym, że jeszcze jakiś czas temu byliśmy razem w salonie śmiejąc się i obiecując sobie, że to wszystko jest na zawsze. Tańczenie do każdej piosenki w radiu, tyle wspólnych wspomnień i świadomość, że nie będzie następnych. Czuję się jakbym miała tak spędzić swoje życie. W drewnianym domku w środku lasu z zasłoniętymi oczami, w kompletnych ciemnościach z włączonym laptopem. Nowe powiadomienie na Facebooku. Nowe zaproszenie do znajomych ze sprytną nazwą "Damon Stivenson". Zaakceptowałam i nie musiałam długo czekać na konsekwencjeD.-Hej Kotek :*
D.-Ej masz zamiar się nie odezwać stokrotko?
D.-No weź <3
K.-Czego chcesz?
D.-Porozmawiać :3
K.-Jaki masz w tym cel?
D.- Żaden :)
K.-To przestań.
D.-Pisać dziubek? :)
K.-Istnieć.
D.-Ej >:C Byłaś miła.
K.-Zdarza mi się
D.-Intrygujesz mnie :)
K.-Szok
D.-Co aktualnie robisz? :)
K.-Dlaczego cię to interesuje ?
D.-Bo uważam, że wyjątkowo szybko poradziłaś sobie ze śmiercią swojego narzeczonego.
K.-Jasne.
K.-Masz rację
D.-Jak zawsze. Lukas chyba ci w tym pomógł.
D.-Śpi u ciebie?
D.- Spaliście ze sobą?
D.-Odpiszesz?
K.-Czy rozmawiam z moim seksuologiem?
D.-Może.
K.-Wątpię
D.-Bo nie masz? Może ja ci coś opowiem?
K.-Jak zaliczasz laski ?
D.-Dziś? Przed godziną? Nie. Nikogo nie miałem. Nie jestem w formie
K.-Widocznie nie jesteś tym samym Damonem na którego skarżył się Stefan.
D.-Hah
D.-Co słyszałaś?
K.-Ja nic. Stefan dużo.
D.-I co ci powiedział?
K.-Wiesz
K.-Dużo historii.
K.-Z których wynika, że jesteś alkoholikiem i nimfomanem
D.-Eghh
K.-Nawet przez fb wzdychasz?
D.-Załamuję się ludźmi.
K.-Czyli to wszystko to kłamstwo?
D.-Pfff jasne, że prawda. Lubię seks.
D.-A skoro już o tym piszemy. Jak mogłaś przespać się z kimś takim jak Luke?
D.-Wiem
D.-Z litości
K.-Mnie przynajmniej ktoś chce dotknąć
D.-Zaliczyłem więcej lasek niż ty facetów
K.-Jesteś żałosny. Boisz się, że ktoś może mieć lepsze życie od ciebie?
D.-Seksualne?
D.-Już to sobie wyobrażam
D.-Jesteś szarą myszką
D.-Nic sobą nie reprezentujesz
K.-Cóż. Nigdy się nie przekonasz
D.-Nie żałuję
D.-Jak nie ty to inna
K.-Więc obyś szybko jakąś znalazł.
Powiadomienia zostały wyłączone, a ja schowałam twarz w dłonie. W mojej pracy nie mogą pozwolić sobie na emocje. Jednak nie mogłam zdusić tego bólu mojego rozrywającego się serca, wypełnionego żałobą. Chyba gorsza była świadomość, że nie mogę go pochować oraz to, że w końcu wszyscy tak skończymy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz