Kath:
Zaczęliśmy iść przez las. Stefan dotrzymywał mi kroku. Szukaliśmy Chrisa ,który powinien być z nami już od 20 minut.
-Dzwoniłeś do niego?-zapytałam
-Tak...gdzie on jest do cholery ?-powiedział do siebie
-Okay znajdzie się-powiedziałam-teraz nurtuje mnie coś innego...dlaczego się poddajemy ?
-Ehhh...mój brat powiedział ,że jeśli tego nie przerwę to naszej trójce stanie się krzywda
-Więc to przerwij ,ale ja przywrócę to do życia bez Ciebie, czy z Tobą. Bo nie będę dawała się zastraszać ,z całym szacunkiem , temu idiocie
-Dzwoniłeś do niego?-zapytałam
-Tak...gdzie on jest do cholery ?-powiedział do siebie
-Okay znajdzie się-powiedziałam-teraz nurtuje mnie coś innego...dlaczego się poddajemy ?
-Ehhh...mój brat powiedział ,że jeśli tego nie przerwę to naszej trójce stanie się krzywda
-Więc to przerwij ,ale ja przywrócę to do życia bez Ciebie, czy z Tobą. Bo nie będę dawała się zastraszać ,z całym szacunkiem , temu idiocie
-Kath, proszę-westchnął
-"Z całym szacunkiem"-powiedziałam wykonując gest palcami symbolizujący cudzysłów. Stefan spojrzał na mnie z żalem
-Daj spokój, proszę. Też myślałem ,że uda nam się ją zabić
-Przez nią zginie jeszcze więcej ludzi...przykro mi ,ale nie mogę się poddać choćby ze względu ,że jest to moja praca. I tak mam nadzieję ,że zmądrzejesz...od kiedy stałeś się taki sztywny?-wyprostował się wyszukując czegoś pomiędzy drzewami
-On nas śledzi-powiedział szeptem
-On nas co?-odparłam gdy z drzewa zeskoczył starszy Salvatore
-Oj braciszku-powiedział powoli podchodząc w naszą stronę- po prostu nie mogłem wytrzymać i muszę się zapytać ,dlaczego pomaga ci tak słaba osóbka jak ona-uderzył mnie w brzuch ,aby udowodnić ,że zwyczajnie nie nadaję się do walki. Wszystko podeszło mi do gardła. Ukucnęłam na trawie łapiąc się za uderzone miejsce i chowając głowę między kolana-popatrz tylko na nią-ukucnął obok mnie nadal patrząc na młodszego braciszka ,co mogłam zobaczyć kątem oka. Stefan nie zadawał sobie trudu ,aby chociaż udawać, że ma coś do powiedzenia-Katherine mogłabyś powiedzieć co teraz robisz ?
-Regeneruję manę cieciu-odpowiedziałam sarkazmem na sarkazm
-...-złapał mnie za włosy zmuszając do spojrzenia w jego stronę
-Takie rzeczy może dopiero po trzeciej randce?-odparłam i w tym samym momencie Chris przyłożył kuszę do jego pleców
-Łapki przy sobie-powiedział unosząc jeden kącik ust w tryumfalnym uśmiechu-ona jest moja
-Twoja?-zaśmiał się patrząc na chłopaka przez ramię
-Zazdrościsz?Puść ją
-Bo co mi zrobisz? Postrzelisz ?
-Całkiem zgrabnie to zgadł- powiedział łowca do Stefna z widocznym rozbawieniem.Ja również nie mogłam powstrzymać uśmiechy na którego widok Damon uniósł brew patrząc w moją stronę
-Szach mat szmato-warknęłam unosząc kącik ust w takim samym uśmiechu jak mój chłopak.Wampir westchnął po czym spojrzał na Chrisa
-Niech wam będzie-puścił mnie nie dbale ,a ja wstałam otrzepując moje czarne rurki z trawy. Odchrząknęłam wyjmując swoją broń spod dżinsowej koszuli. Tak na wypadek jakby kusza nie wystarczyła
-Ręce za głowę-powiedział Chris
-A Ty co ?Policja?
-Zabawniej...łowca
-Myślałem ,że powiesz "twój najgorszy koszmar"
-Nie, ona nim jest-Chris wskazał na mnie ruchem głowy ,a ja uśmiechnęłam się przychylając głowę na bok. Damon wykonał rozkaz-Dobry chłopiec
-Co z nim robimy?-zapytałam-Stefan?
-...Zostawcie go-powiedział ,a ja opuściłam broń z bezsilności patrząc na młodszego wampira z otworzoną buzią i wyrazem twarzy ,który domagał się wyjaśnień
-Dlaczego ?-zapytał równie zdziwiony Damon
-Bo Pierce i tak Cię wykończy-odparł Stefan ,a my schowaliśmy broń. Starszy brat wstał uśmiechając się z wyższością co sprawiło mi niemal fizyczny ból. Odwróciłam się odchodząc gdy Damon znów pojawił się przede mną
-Też jesteś łowcą?-zapytał mnie wampir o czarnych włosach poprawiając rękawy swojej czarnej koszuli
-Taa...tego się trzymajmy-powiedziałam obojętnie ,a on uśmiechnął się szerzej
-Bo widzę ,że boli Cię ,że nie możesz mi przylać...a poza tym lubię wygrywać
-Zejdź mi z oczu
-Nie
-Chodź-Chris złapał mnie za rękę ciągnąc za sobą
-Trzymaj ją zanim kogoś zarazi wścieklizną-parsknął starszy Salvatore ,a ja zatrzymałam się z uśmiechem ponownie odwracając się do Damona
-Wiesz co o Tobie mówią złotko?
-Co?
-Że z Ciebie kawał ch*ja....ale sądzę ,że to nie prawda
-Dlaczego?-zrobił zdziwioną minę
-Bo z Ciebie jest cały ch*j
-Jak chcesz zobaczyć mojego ch*ja to chodź ze mną-zaśmiał się
-A co chcesz mnie przedstawić swojemu chłopakowi ?
-Nie śmieszne
-Dostosowuję moje teksty do twojego poziomu
-Kath...ciii-powiedział Chris delikatnie ciągnąc mnie za rękaw-Kath , zostaw zostaw
-Nie jestem psem-warknęłam nie spuszczając oczu z wampira
-Posłuchaj się go słonko
-Uwierz mi chciałabym być słonkiem, mogłabym trzymać się 149 600 000 kilometrów od Ciebie
-Jeszcze zmienisz zdanie-zaśmiał się puszczając mi oczko
-Czy ty przypadkiem nie masz dziewczyny?-powiedziałam zatrzymując ręką Chrisa ,który chciał rzucić się na Damona
-...
-Chyba ,że wreszcie zrozumiałeś ,że nikomu na Tobie nie zależy-dodałam
-Tak uważasz?
-Nie...ja jestem tego pewna
-"Z całym szacunkiem"-powiedziałam wykonując gest palcami symbolizujący cudzysłów. Stefan spojrzał na mnie z żalem
-Daj spokój, proszę. Też myślałem ,że uda nam się ją zabić
-Przez nią zginie jeszcze więcej ludzi...przykro mi ,ale nie mogę się poddać choćby ze względu ,że jest to moja praca. I tak mam nadzieję ,że zmądrzejesz...od kiedy stałeś się taki sztywny?-wyprostował się wyszukując czegoś pomiędzy drzewami
-On nas śledzi-powiedział szeptem
-On nas co?-odparłam gdy z drzewa zeskoczył starszy Salvatore
-Oj braciszku-powiedział powoli podchodząc w naszą stronę- po prostu nie mogłem wytrzymać i muszę się zapytać ,dlaczego pomaga ci tak słaba osóbka jak ona-uderzył mnie w brzuch ,aby udowodnić ,że zwyczajnie nie nadaję się do walki. Wszystko podeszło mi do gardła. Ukucnęłam na trawie łapiąc się za uderzone miejsce i chowając głowę między kolana-popatrz tylko na nią-ukucnął obok mnie nadal patrząc na młodszego braciszka ,co mogłam zobaczyć kątem oka. Stefan nie zadawał sobie trudu ,aby chociaż udawać, że ma coś do powiedzenia-Katherine mogłabyś powiedzieć co teraz robisz ?
-Regeneruję manę cieciu-odpowiedziałam sarkazmem na sarkazm
-...-złapał mnie za włosy zmuszając do spojrzenia w jego stronę
-Takie rzeczy może dopiero po trzeciej randce?-odparłam i w tym samym momencie Chris przyłożył kuszę do jego pleców
-Łapki przy sobie-powiedział unosząc jeden kącik ust w tryumfalnym uśmiechu-ona jest moja
-Twoja?-zaśmiał się patrząc na chłopaka przez ramię
-Zazdrościsz?Puść ją
-Bo co mi zrobisz? Postrzelisz ?
-Całkiem zgrabnie to zgadł- powiedział łowca do Stefna z widocznym rozbawieniem.Ja również nie mogłam powstrzymać uśmiechy na którego widok Damon uniósł brew patrząc w moją stronę
-Szach mat szmato-warknęłam unosząc kącik ust w takim samym uśmiechu jak mój chłopak.Wampir westchnął po czym spojrzał na Chrisa
-Niech wam będzie-puścił mnie nie dbale ,a ja wstałam otrzepując moje czarne rurki z trawy. Odchrząknęłam wyjmując swoją broń spod dżinsowej koszuli. Tak na wypadek jakby kusza nie wystarczyła
-Ręce za głowę-powiedział Chris
-A Ty co ?Policja?
-Zabawniej...łowca
-Myślałem ,że powiesz "twój najgorszy koszmar"
-Nie, ona nim jest-Chris wskazał na mnie ruchem głowy ,a ja uśmiechnęłam się przychylając głowę na bok. Damon wykonał rozkaz-Dobry chłopiec
-Co z nim robimy?-zapytałam-Stefan?
-...Zostawcie go-powiedział ,a ja opuściłam broń z bezsilności patrząc na młodszego wampira z otworzoną buzią i wyrazem twarzy ,który domagał się wyjaśnień
-Dlaczego ?-zapytał równie zdziwiony Damon
-Bo Pierce i tak Cię wykończy-odparł Stefan ,a my schowaliśmy broń. Starszy brat wstał uśmiechając się z wyższością co sprawiło mi niemal fizyczny ból. Odwróciłam się odchodząc gdy Damon znów pojawił się przede mną
-Też jesteś łowcą?-zapytał mnie wampir o czarnych włosach poprawiając rękawy swojej czarnej koszuli
-Taa...tego się trzymajmy-powiedziałam obojętnie ,a on uśmiechnął się szerzej
-Bo widzę ,że boli Cię ,że nie możesz mi przylać...a poza tym lubię wygrywać
-Zejdź mi z oczu
-Nie
-Chodź-Chris złapał mnie za rękę ciągnąc za sobą
-Trzymaj ją zanim kogoś zarazi wścieklizną-parsknął starszy Salvatore ,a ja zatrzymałam się z uśmiechem ponownie odwracając się do Damona
-Wiesz co o Tobie mówią złotko?
-Co?
-Że z Ciebie kawał ch*ja....ale sądzę ,że to nie prawda
-Dlaczego?-zrobił zdziwioną minę
-Bo z Ciebie jest cały ch*j
-Jak chcesz zobaczyć mojego ch*ja to chodź ze mną-zaśmiał się
-A co chcesz mnie przedstawić swojemu chłopakowi ?
-Nie śmieszne
-Dostosowuję moje teksty do twojego poziomu
-Kath...ciii-powiedział Chris delikatnie ciągnąc mnie za rękaw-Kath , zostaw zostaw
-Nie jestem psem-warknęłam nie spuszczając oczu z wampira
-Posłuchaj się go słonko
-Uwierz mi chciałabym być słonkiem, mogłabym trzymać się 149 600 000 kilometrów od Ciebie
-Jeszcze zmienisz zdanie-zaśmiał się puszczając mi oczko
-Czy ty przypadkiem nie masz dziewczyny?-powiedziałam zatrzymując ręką Chrisa ,który chciał rzucić się na Damona
-...
-Chyba ,że wreszcie zrozumiałeś ,że nikomu na Tobie nie zależy-dodałam
-Tak uważasz?
-Nie...ja jestem tego pewna

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz