1: The beginning



Katherine:
*1 września 2015*

*17:24*
Siedzę na ostatniej lekcji.Tykanie zegarka odbija się echem w mojej głowie .Dokończyłam ostatnie zadanie testu, powoli kręcąc się na niewygodnym drewnianym krzesełku .Popisany kawałek papieru znalazł się na końcu ławki ,a mój wzrok spoczął na widoku boiska rozciągającego się zza oknem. Kolejne strugi deszczu spływały po zewnętrznej stronie szyby. Dziś jest idealny dzień ,żeby kogoś zabić .Dzwonek zadzwonił wyrywając z czytania równie zaspaną nauczycielkę ,która ruchem ręki kazała nam wyjść. Klasa wybiegła zostawiając szkołę prawie pustą .Nie mogłam teraz wyjść, miałam zadanie do wykonania

-Jeśli wszystko się uda nie będę musiała tego kontynuować-pomyślałam kierując się do łazienki .Lekcję są okropne. Zabierają niepotrzebnie czas na coś co nauczyłam się lata temu. Odwinęłam rękawy, przypinając sobie dwa wysuwane ostrza do nadgarstków. Miałam do czynienia z wampirem ,więc moja broń nie mogła być zmoczona w niczym innym niż werbena. Krzyk ofiary rozniósł się po korytarzu. Przewróciłam oczami szepcząc pod nosem "jeszcze chwilę" Zarzuciłam torbę na ramię biegnąc do źródła dźwięku, czyli biblioteki. Cicho wślizgnęłam się przez szparę w drzwiach ,przekradając się pomiędzy półkami ,gdy wreszcie je zobaczyłam . Dwie splątane postacie niedaleko mnie. Pierce i jej ofiara .To przykre gdy musisz poczekać ,aż osoba umrze żeby zabić jej oprawcę. Niestety. To siła wyższa. Nie jestem wampirem i nie mogę po wszystkim zahipnotyzować jej mówiąc "nic się nie stało. Byłaś trochę pijana, potłukłaś się ,a teraz idź do domu i zapomnij o wszystkim". Ona musi umrzeć. Chyba ,że Pierce będzie na tyle uczynna i zostawi dziewczynę przy życiu. Nie, to nie w jej stylu, zwłaszcza gdy jest w stanie zabić ślepo zakochanego w niej brata Stefana, tylko i wyłącznie dlatego ,że jej przeszkadza. Racja, Damon nie jest najlepszą osobą. Mówię to z mojego doświadczenia. Wiem ,że to on stoi za napaścią na mnie i na moją mamę w 1860… Stefan nie ma o tym pojęcia. Nie musi wiedzieć ,ta informacja jest mu nie potrzebna. Spojrzałam na drugie piętro biblioteki. Koło barierki, z kuszą w ręku ukrywał się Christian. Ciemny blondyn o szarych oczach .Łowca z ,którym mam przyjemność pracować oraz nazywać go swoim chłopakiem. Tak, on wie o naszym związku. Mrugnął do mnie ładując broń. Skinęłam głową w odpowiedzi ,a on wstrzelił prosto w ramię wampirzycy. Pierce upuściła ciało swojego "obiadu" łapiąc za promień i wyciągając strzałę z rany. Syknęła, a jej wzrok pewnie skupiłby się na chłopaku gdyby nie to ,że wyszłam zza pułki. Obnażyła kły a ja wysunęłam ostrza. Miała zamiar na mnie skoczyć o czym informowały mnie jej lekko ugięte kolana. Chris wystrzelił kolejne, zatrute strzały ,które wbiły się w jej plecy. Warknęła jeszcze raz, biegnąc w stronę wyjścia. Wampiry potraktowane werbeną nie były szybkie, jednak ona postarała się o to abym była jeszcze wolniejsza od niej rzucając we mnie książkami. Gdy była już koło drzwi ,skoczyłam w jej stronę i jedyne co mogłam zrobić to musnąć ją ręką po ramieniu zamieniając ją w człowieka .Była to jedna z dwóch sztuczek, które umiem. Teraz Pierce musi sobie poradzić jako człowiek, co nie robi wielkiej różnicy patrząc na to ,że Damon jest gotów oddać za nią życie. Stefan: *1 września 2015* *20:02* Chodziłem zdenerwowany po pokoju. Powinienem był jej pomóc. Kath znała się na rzeczy ,ale Pierce jest osobą przebiegłą. Mogła zabrać ze sobą kogoś jeszcze. Jakąś sforę wampirów gotową rozerwać Kath i Chrisa na strzępy.Nie wierzę ,że im na to pozwoliłem...i to wszystko dla Damona ,który jak zawsze musiał wpakować się w jakieś kłopoty. Był zakochany w Pierce. Mimo tych wszystkich walk które przeszliśmy przez całe nasz życie ,będę dbał o to ,żeby nic mu się nie stało ...nawet jeśli wymaga to zabicia Pierce.Telefon na mojej komodzie zaczął dzwonić wyświetlając nazwisko Herondale -Hej jak poszło ?-powiedziałem zdenerwowany -Zwiała -Coś się wam stało ? -Nam nic...ale udało mi się ją zamienić w człowieka...trzeba to oblać -Masz dziwny głos -Jestem śpiąca...uzupełnialiśmy paliwo w motorach ,jutro pewnie znów będziemy polować na Pierce i.. -Okay-przerwałem jej- idź spać...potrzebujesz tego -Dobranoc-rozłączyła się ,a ja niemal od razu zostałem podduszony przez Damona -Stefan-warknął przyciskając mnie do ściany -Pozwól mi wyjaśnić-warknąłem - Nie masz mi czego wyjaśniać...co zrobiłeś Pierce?! -Musiałem... -.kto ci pomaga ?!- otworzyłem szerzej oczy. Nie wiem jaka byłaby jego reakcja na wiadomość o Katherine Herondale ,która powinna już dawno być...martwa.-Umiem sobie sam poradzić...twoja koleżanka maczała w tym palce?-spojrzał na telefon ,który nadal ściskałem w pięści -Damon...Pierce jest niebezpieczna ...bardziej od ciebie -Sądzisz ,że jestem niebezpieczny? Poczekaj ,aż spotkam tego kto ją zmienił w człowieka -... -Odpuść sobie...ja też odpuszczę... -...okay

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz