-Od kiedy tu mieszkasz?-zapytał z lekkim uśmiechem
-Hmmmm....Od 3 roku życia w mieście...a w tym domu...właściwie nie wiem
-Intrygujące....jakieś specjalne zainteresowania?
-Na przykład ?
-nie wiem...wyglądasz mi na osobę ,która lubi pluć na szczeniaczki
-Nie...nie mam żadnych ...a ty ? Oprócz walenia sobie w damskiej toalecie ?
-Nie tylko to -uśmiechnął się złośliwie- do jakiego liceum chodzisz ?
-Nie powinnam ci mówić...nie znam Cię
-Możemy się poznać-poruszył brwiami
-I co będziesz mnie nachodził ?
-Nie mów ,że Ci się to nie podoba
-Nie wiem...a jak twoja rana?-spojrzałam w miejsce w którym kiedyś była , teraz nie było po niej śladu
-Jaka rana?
-Wczoraj miałeś głęboką ranę na....
-Wydawało Ci się-przerwał mi
-Nic mi się nie wydawało-wstałam-Czym ty jesteś ?!
-Wytworem twojej wyobraźni i twoim największym pragnieniem
-MÓW CZYM TY JESTEŚ!!
-Cicho nie drzyj się
-Czym ty jesteś?- powiedziałam siadając z powrotem na krześle od biurka
-...
-Ash! Mów. Czym jesteś!
-Nie znam Cię na tyle dobrze skarbie
-Czyli czymś jesteś- powiedziałam siadając na krześle od biurka. Oparłam brodę o oparcie patrząc na chłopaka ,a raczej przeszywając go wzrokiem
-Czymś ,Kimś...nie ważne, ale jeśli podejrzewasz ,że nie jestem człowiekiem to znaczy ,dlaczego się nie boisz/
-A czemu miała bym być? Wiem o wampirach, wilkołakach i czarownicach
-Nie wyglądasz na osobę ,która miała by o tym pojęcie
-Hah-pokręciłam głową-Może sama czymś jestem
-Uuuu ,powiesz?
-Jak Ty powiesz
-Na trzy ?
-Okay
-raz.....dwa.....3...wilkołak
-Fajnie wiedzieć-zaśmiałam się ucieszona faktem ,że udało mi się go wrobić
-Podła jędza-warknął
-Jestem czarownicą
-...Serio?
-Tak
-..."Fajnie wiedzieć"-przedrzeźnił mnie, a ja zaśmiałam się cicho
-Czemu się mnie uczepiłeś?
-Bo mnie nakryłaś
-Na czym?
-Na zabijaniu-powiedział jakby to było dla niego normą. Zatkało mnie. Nie przypominam sobie bym widziała tam jakieś ciało
-Idź już-powiedziałam tłumiąc uczucie spiętych mięśni. Otworzyłam drzwi balkonowe
-Oj słonko...żarcik na przełamanie lodów
-Nie kręcą mnie takie żarty-warknęłam
-To dobrze bo nie miał nim być-zaśmiał się
-Idź-zmieniłam ton na groźniejszy-Już
-Masz uroczy ton głosu kiedy udajesz niebezpieczną
-Idź-przełknęłam głośno ślinę ,a chłopak wyszedł odwracając się do mnie na poręczy
-Do zobaczenia-zeskoczył na trawę. Zamknęłam szklane drzwi wracając do łóżka. Kiedy moje ciało dotknęło miękkiego materaca poczułam na nim coś jeszcze.Zostawił portfel. Zaczęłam przeglądać jego dokumenty. Jedyne co znalazłam to jego dowód ,jakiś rachunek ,chyba za mieszkanie i inne tego typu bzdety .Nic ciekawego. Zamknęłam go i położyłam na szafce nocnej. Ciekawe kiedy się skapnie
